Łucja Styn
Rocznik 1980. W 2007 roku obroniła z wyróżnieniem dyplom z grafiki warsztatowej na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku,w pracowni sitodruku, pod kierunkiem prof. nadzw. Aleksandra Widyńskiego. Obecnie studiuje na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na kierunku moda, stylizacja, trendy-studia podyplomowe.
Zajmuje się grafiką, malarstwem, rzeźbą, projektowaniem ubioru i dodatków. Eksperymentuje w różnych technikach, ale żadnej nie jest całkowicie oddana, ani stale związana z jednym tworzywem. Ciągle poszukuje i realizuje nowe pomysły.
"Człowiek w całej palecie swej skomplikowanej natury stanowi główną oś działalności artystycznej Łucji Styn. Temat ten sugeruje antropocentryzm, którego oryginalność wyraża się w wielowarstwowości postrzegania homo sapiens.
Począwszy od artystycznych form użytkowych z wykorzystaniem metody filcowania wełny i jedwabiu autorka odnosi się do realistycznych form przyrody w postaciach przestrzennych lub płaskich wyobrażających broszki, torebki, biżuterię i szale. W ten sposób artystka podkreśla potrzebę szukania piękna przez człowieka i jego wrażliwość na formy estetyczne zawarte w bogactwie otaczającej flory.
Serigraficzne grafiki przenoszą do mikrokosmosu bytu ludzkiego mówiąc wiele o biologicznym wbijaniu się w organizację fizjologiczną człowieka i argumentując to odniesieniem do technograficznego zapisu w tle grafik. Budząc w pierwszym odbiorze skojarzenie mroczności wywołanej zewnętrzną powłoką materii, wzbudzają niepewność, a więc i lęk przed skomplikowanymi pokładami własnej psychiki. Niezwykłość tych prac polega zatem na szukaniu sensu bytu właśnie w najmniejszych atomach ciała jako energii skoncentrowanej wokół całej istoty człowieka, co artystka przenosi wieloznaczeniowo na obraz. To swoista reakcja wobec chaosu świata, serwującego zbyt wiele patchworków, postmodernistycznych zbitków, a także niestety tzw. gniotących gotowców. Oscylowanie uwagi na organizm ludzki sugeruje jego niezwykle skomplikowaną strukturę, co w obecnej popkulturze budzi obawy. Obrazowość kolorystyczna grafik Łucji Styn ma pewnie także wpływ na wrażenie całości minimalizując ich odbiór do kilku barw, co redukuje życiodajną siłę napędową do darwinowskiej organiczności. Ponieważ jednak człowiek nie ogranicza się jedynie do fizyczności bądź fizjologii, uwagę przykuwają zapiski i szkice w tle tych prac inicjujące potrzeby intelektualne, nawet jeśli nie stanowią one koherentnej całości w postaci pełnego tekstu. Owa ‘tekstura’ tła stanowi zatem odniesienie do kolejnego pokładu istoty ludzkiej i podkreśla wspomnianą wielowątkowość i niejednoznaczność w odbiorze człowieka.
Wszechstronność twórczości Łucji Styn oraz jej bezsprzeczny talent wzbudzać będą zapewne niejednokrotnie zainteresowanie i podziw wśród koneserów sztuki, jak również pośród osób ceniących sobie nieszablonowe dodatki galanteryjne."
dr Aleksandra Rduch
"Drogą artysty jest poszukiwanie. Czy jest to poszukiwanie techniki, czy stylu, czy materii, w której się tworzy, zawsze chodzi o określenie własnego języka. Łucja Styn ten język odnalazła i komunikuje się ze światem za pomocą środków subtelnych i intensywnych zarazem.
W cyklu „Intra” znalazły się prace, które czerpią z estetyki XIX-wiecznych atlasów anatomicznych. Precyzyjne ryciny ilustrujące wnętrze człowieka, powstawały, by studentom medycyny przybliżyć to, co niewidoczne. Łucja Styn sięga po nie, by na nowo odkryć wnętrze człowieka. Tym razem jednak ciało jest pretekstem i narzędziem, a myśl wędruje dalej, sięgając w świat psychiczny.
Wkraczając w estetykę Styn musimy zostawić za sobą świat oczywistych skojarzeń i otworzyć się na intuicyjny, instynktowny odbiór. Ryciny są traktowane jak elementy układanki, z których na nowo rodzą się postaci. Czasem są to bijące ciepłem, żywe istoty, czasem skłębione formy, z których zaledwie wyłaniają się sylwetki. Potrafią uwodzić i zapraszać. Mogą też być niepokojące. Za każdym razem zdają się przemawiać.
Mimo korzystania z łatwego do odczytania znaku, w pracach udaje się uniknąć dosłowności. Znaczenia, rodząc się w pół drogi pomiędzy dekoracyjnością koronki a geometryczną strukturą szkieletu, nie pozwalają się ująć w jednoznaczne ramy.
Prace Styn mogą być trudne, nie są jednak hermetyczne. Silnie oddziałują na emocje, poprzez wanitatywne odniesienia zestawione z wrażeniem uchwyconego na grafikach bulgoczącego życia. Choć samo to jest już cenne, to siła cyklu „Intra” tkwi także w jego doskonałości warsztatowej. Łucja Styn opracowała własną technikę, gdzie na wcześniej przygotowany barwny podkład nakłada warstwę graficzną metodą sitodruku.
Dzięki temu, że sito podczas pracy ewoluuje, każdy egzemplarz nabiera indywidualnego rysu. Kompozycje są znakomicie wyważone, a muśnięcia koloru stanowią rozgrzewająca iskrę. Artystka staje się Stwórcą, dzięki której ciemne struktury uporządkowanego przez dawnych medyków ludzkiego ciała nabierają życia."
Ewa Szulc